Test pakietu Office for Mac 2011 w polskiej wersji językowej

Nowa wersja pakietu Office dla komputerów z systemem Mac OS X wprowadza wiele dużych zmian. Przede wszystkim, co ważne dla Polaków, w wersji 2011 pojawia się interfejs w naszym ojczystym języku. Poza tym swoją drogę do sprzętu firmy Apple utorowała sobie wstążka znana z Office’a 2007 i 2010. Poza tym wreszcie pojawia się Outlook, zamiast nie specjalnie lubianego Entourage. Czy są w takim razie jakieś wady? Tego dowiecie się z dalszej części testu

Najbardziej rzucającą się w oczy nowością jest wstążka, którą wprowadzono w każdej aplikacji. Jednak w odróżnieniu od okienkowego Office’a nie skutkuje to usunięciem menu. Co więcej, część poleceń wciąż znajdziemy jedynie w menu. Użytkownicy korzystający wcześniej z iWorka mogą mieć problem z odnalezieniem się w nowym interfejsie, ale Ci którzy używali Office 2007 czy 2010 poczują się prawie jak w domu.

Dlaczego prawie? Ponieważ układ wstążki w Office for Mac 2011 jest inny niż w okienkowym wydaniu. Cóż widać komunikacja między zespołami pracującymi nad pakietem dla Mac’a i Windowsa nie jest najlepsza. Brakuje też możliwości przystosowania wstążki do własnych potrzeb z Office’a 2010. Tutaj możemy jedynie zamienić kolejność zakładek i wyłączyć te, z których nie korzystamy.

Jak już wspomniałem wcześniej, w wersji 2011 pakietu program Entourage został zastąpiony Outlook’iem, który z kolei został napisany prawie w całości od początku. W ten sposób jest to jedyny członek pakietu, który wykorzystuje Cocoa, a nie przestarzały Carbon. Różnice widoczne są na pierwszy rzut oka – przykładowo okno modyfikacji paska narzędzi wygląda zupełnie inaczej niż w pozostałych aplikacjach pakietu (tak, jak np. W Safari czy iWorku), a przy próbie zmiany rozmiaru okna nie wyjdziemy poza dock’a. Muszę przyznać, że z Outlookiem pracuje się bardzo przyjemnie, aczkolwiek również nie jest on pozbawiony wad.

Dla mnie największą z nich jest to, że nie da się nakazać mu w jakiś sposób, aby wiadomości z kont POP3 nie wrzucał do jednego „worka”. Trzeba kombinować z regułami lub inteligentnymi folderami, żeby mieć rozdzielone maile z kilku kont POP3. Dla firm natomiast poważną wadą będzie będzie brak obsługi serwerów Exchange 2003 i starszych. Problemem jest taż brak opcji synchronizacji kalendarza z iCal’em (kontakty z Książką adresową można) o wymianie z MobileMe już nie wspominając. Zresztą Outlook nie obsługuje nawet Microsoftowego Hotmaila lepiej niż Mail (także tylko przez POP3).

Do spolszczenia jakiś większych zarzutów nie mam. Jedyne do czego można się przyczepić to, to że w niektórych miejscach niemieszczący się tekst powoduje, albo poszerzenie okna (np. w wypadku okna z informacjami o wersji aplikacji), albo mały „rozjazd” (dziwna pusta linia w oknie tworzenia nowego dokumentu). Irytujący jest też brak automatycznego wykrywania języka dokumentu (tylko dla osób piszących w więcej niż jednym języku), ponieważ trzeba ręcznie zmieniać domyślny język sprawdzania pisowni, aczkolwiek to już jest problem występujący we wszystkich wersjach językowych.

W wersji 2011 dodano też większość nowych funkcji z pakietu Office 2010. Są to między innymi: integracja z Windows Live SkyDrive, rozbudowane możliwości edycji obrazów bezpośrednio w aplikacjach pakietu, wykresy Sparklines w Excelu, opcja zapisu prezentacji jako filmu, itp. Niestety część funkcji pozostała „Windows exclusive”. W wersji dla Mac’a między innymi nie wstawimy do prezentacji filmu z internetu (np. z serwisu YouTube), jak również go nie przytniemy.

Integracja ze SkyDrive’m została miejscami dziwnie rozwiązana – zapisujemy normalnie, wybierając odpowiednią opcję menu. Ale jeśli zechcemy otworzyć dokument bezpośrednio w danej aplikacji pakietu pojawi się problem – nie ma takiej możliwości. Musimy uruchomić zewnętrzny program dodawany do pakietu (Microsoft Document Connection), tam zalogować się do SkyDrive’a i dopiero teraz możemy otworzyć dany dokument (mówię oczywiście o możliwości innej niż otwieranie go z przeglądarki).

Co ciekawe w Office for Mac 2011 znalazły się też funkcje, których nie ma w okienkowej wersji. Świetnym przykładem jest tryb pełnoekranowy w programie Word. Posiada dwie wersje – do edycji i czytania. Jest to bardzo przydatna rzecz, szczególnie na komputerach z mniejszym ekranem, czyli np. trzynasto-calowymi MacBook’ami. Jedyną wadą jest to, że w trybie edycji pasek narzędzi sam się chowa po jakimś czasie i nie da się tego wyłączyć.

Również bardzo ważną wiadomością dla wielu osób będzie to, że Gigant z Redmond znacząco poprawił wydajność aplikacji wchodzących w skład pakietu. W wersji 2008, gdy otworzyłem prezentację ze sporą ilością obrazków, program strasznie się przycinał. Teraz działa tak płynnie, jak okienkowy odpowiednik.

Tym, którzy zamierzają wybrać się do sklepu po nową wersję polecam dokładnie dowiedzieć się, którą wersję językową ma sprzedawca, ponieważ w ofercie większości znajduje się zarówno polska, jak i angielska. Natomiast tym, którzy mają subskrypcję MSDN lub TechNet przypominam, że mają dostęp do edycji Home & Business pakietu Office for Mac 2011.



Comments are closed.